W świecie nierzeczywistym, w którym wszystko jest rzeczywiste...
Blog > Komentarze do wpisu
Elizabeth Buchan : "Pomyśl o lilii"

Wydawnictwo : Niebieska Studnia 2007
Tytuł oryginału : Consider the lily"
Przekład : Małgorzata Stefaniuk
Liczba stron : 550
Ocena wciągnięcia : 4
Ocena ogólna : 4

      Gdyby ogłoszono konkurs na najlepszy scenariusz telenoweli, "Pomyśl o lilii" zdecydowanie by go wygrała. Ekranizacja tej powieści w formie serialu, na przykład brazylijskiego czy argentyńskiego, byłaby całkiem niezła. 
       Daisy Chudleigh to młoda, piękna dziewczyna z fascynującą osobowością nietypową dla panienki z dobrego domu XX wieku - energiczna, śmiała,intrygująca, czarująca, niezależna od innych, ciesząca się ogromnym powodzeniem. Kiedy Kit Dysart, mężczyzna noszący bardzo dobre nazwisko, lecz niemający grosza przy duszy, zakochuje się w niej, ona odwzajemnia uczucie. Wszystko byłoby wspaniale gdyby nie kuzynka Daisy, Matty Veral, istne przeciwieństwo - ponura, zazdrosna, nieładna, nieciekawa, niecierpiąca wszystkiego dookoła, a przede wszystkim samej siebie. 
      Kit, aby ratować rodzinną posiadłość, musi wybrać między uroczą Daisy a gburowatą, acz niezwykle bogatą Matty. Gdyby kierował się sercem, wybór byłby oczywisty. Jak potoczą się losy trójki bohaterów? Czy miłość wygra z rozsądkiem? Czy podjęte decyzje da się odwołać i jak one się skończą? 
       "Pomyśl o lilii" to saga rodzinna mówiąca przede wszystkim o miłosnym trójkącie, jaki tworzą Kit, Daisy i Matty. To całkiem przyjemna i wdzięczna historia, bogata w długie opisy krajobrazów, wydarzeń i bohaterów. Akcja dzieje się między pierwszą a drugą wojną światową, a my doskonale odczuwamy klimat i wczuwamy się w tamten okres. Rywalizacja o ukochanego mężczyznę między dwiema kuzynkami, tak różnymi od siebie, jest ciekawie opisana. Powieść ta, licząca ponad pół tysiąca stron, przypadnie do gustu czytelnikowi szukającemu lektury urozmaicającej długie, zimowe wieczory, niewymagającej, ale niepozbawionej swojego uroku. Wszystkie te czynniki znajdziemy w sadze rodzinnej Elizabeth Buchan, jeżeli jednak szukamy czegoś bardziej porywającego, wywołującego dreszcze emocji i napięcie - nie bierzcie się za "Pomyśl o lilii". 
         Mnie się podobało, ale bez szału. Chyba każda z  czytających mojego bloga osób wie, że nie lubię tego typu książek, są dla mnie zwyczajnie nudne, niewciągające i nie wnoszące nic nowego. Zamiast poświęcać kilka dni na grube tomisko, wolę w dwadzieścia minut obejrzeć łzawy serial mówiący o tym samym. Zrobiłabym tak, gdyby nie fakt, iż nie lubię telewizji. 
           Bohaterzy wykreowani przez panią Buchan budzą skrajne uczucia - jednych się kocha, innych nienawidzi. W kolejnych znajdujemy swoje własne cechy, czytając, dostrzegamy je. Dajmy na to taką Matty - nie ukrywam, że zdarzały mi się zachowania podobne do tych jej. Autorka przedstawia nam różne rasy społeczne występujące w XX wieku, różne charaktery, posługując się swoimi postaciami - bardzo osobliwymi. 
        W książce występują motywy słynne już z greckiej tragedii, na przykład nieustanny problem walki powinności z namiętnością, chociaż jak dla mnie oprawione zbyt subtelnie. Kilka momentów, takich jak szczegółowe opisanie gry w tenisa czy powtarzana ciągle wzmianka o orzeźwiającej lemoniadzie, wywołały u mnie znudzenie czy też ostentacyjne wzniesienie oczu do nieba, jak kto woli. I mimo iż "Pomyśl o lilii" nie była wcale taka zła, już do niej nie wrócę. Przekonałam się, iż pasjonujące sagi rodzinne nie są stworzone dla mnie. 
         
czwartek, 02 grudnia 2010, hiliko

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Pablo podsluch, 94.254.218.*
2010/12/02 12:16:54
Sagi rodzinne... ble ;)
-
hiliko
2010/12/02 12:49:37
Mmm, Pablo, Twój ulubiony gatunek.. Ten XX wieczny romans, ta fabuła rodem z brazylijskich melodramatów.. Pycha :)
-
Gość: Depresja, 87.204.211.*
2010/12/02 18:31:11
Czytałam swego czasu inną książkę Buchan - Dobrą Żonę czy jakoś tak. No i.. niezbyt przypadla mi do gustu, mimo ze lubie takie ksiazki ta nie byla rewelacyjna. Pozdrawiam Z.
-
Gość: Viconia, 82.160.167.*
2010/12/02 18:54:08
Faktycznie zaleciało telenowelą ;)
To raczej nie dla mnie :)
-
hiliko
2010/12/03 10:12:12
Depresja, hm, chyba właśnie o "Dobrej żonie" mówisz. :)
Viconia, nie chcę zniechęcać ;P
-
2013/02/06 10:56:29
Z tego co pamiętaj z tej pani to był kiedyś dobry notariusz ale nie jestem pewny czy nie pomylilem nazwisk
-
kostusiak123
2013/02/25 15:29:31
Pomyliłeś, ponieważ ona prowadzi kancelaria prawna, wrocław to jej mieścina, ale ponoć się wyprowadziła.