W świecie nierzeczywistym, w którym wszystko jest rzeczywiste...
Blog > Komentarze do wpisu
Christopher Moore : "Krwiopijcy"
   

Wydawnictwo : Mag
Liczba stron : 360
Moja ocena : 6
   "Krwiopijcy" to moja pierwsza książka Christophera Moora. Słyszałam na jej temat wiele, wiele dobrego, tak więc nie byłam specjalnie zaskoczona bardzo pozytywną reakcją po przeczytaniu powieści.

     Jody to przeciętna kobieta pracująca w San Francisco. Ma 26 lat i drobne problemy w znalezieniu swojej drugiej połówki. Pewnego dnia bohaterka zostaje wampirem. Jak to się stało? Ano jest wieczór, ulice zieją pustkami, a ją ktoś wciąga w ciemny zaułek. Jody staje się krwiopijcą po ugryzieniu przez 800-letniego wampira, który chciał mieć zwyczajnie .. towarzystwo. Ale dosyć spoilerów.
    Przede wszystkim chciałabym wyrazić swój najszczerszy podziw do pana Moora. Niełatwo jest połączyć komedię, fantasy, nutkę horroru, kryminalny romans i satyrę. W dodatku niełatwo jest zrobić to tak dobrze jak on. Poza tym zwróciłam uwagę na wyjątkowo dowcipne dialogi oraz niesamowite zwroty akcji - żółwie, śledztwo, nekrofil, zamrażarka .. i te inne ;). Doprawdy, niełatwo.
    Wampiry. Christopher Moore wybrał za motyw główny wampiryzm. I zrobił to w sposób szczególny, bo zamiast krwiożerczych bitew i wysysania krwi do ostatniej kropli przedstawił nam wampiry w sposób bardzo parodyjny. Książki o wampirach są często bardzo podobne, dlatego te 'bestie' kojarzymy z białymi kłami, lśniącymi twarzami, świecącymi ciałami i nadludzką siłą. Powiedzmy, taki Edward z powieści Stephanie Meyer - czy jest jakieś podobieństwo między nim a moorową Judy? Niewiele. I o to chodziło autorowi "Krwiopijców". Starał się ukazać inną, zabawną i parodyjną postawę wampirów. I wyszło mu. Wyszło mu, przyznaję to całkowicie. A poza tym strasznie polubiłam postaci stworzone przez autora : gapowatego Tommy'ego, Cesarza, Jody.
   Książkę pana Moora czyta się zdumiewająco szybko, lekko i przyjemnie. Idealnie nadaje się i na letnie popołudnia na plaży jak i w te zimne, jesienne wieczory. Rozśmiesza do łez, całkowicie wciąga oraz powoduje miły uśmieszek na twarzy. Teraz, po przeczytaniu tej powieści [i Najgłupszego Anioła, którego recenzja już wkrótce]mogę z czystym sercem stwierdzić - jestem wielbicielką Moora [!]. I pragnę go serdecznie wszystkim polecić.

 A na koniec kilka cytatów :

– Mógłbym zabierać cię do parku i rzucać ci frisbee.
– Wiem, ale nie mogę.
– Kupię ci różne zabawki do gryzienia. Może być piszcząca kaczka, jeśli chcesz.
– Przykro mi, Tommy, ale nie mogę się zmienić w wilka.

Zachód słońca malował fioletem wielką piramidę, podczas gdy Cesarz wzniecał kłęby pary, odlewając się przy kontenerze na śmieci w zaułku poniżej.

Pozdrawiam wszystkich !

sobota, 24 lipca 2010, hiliko

Polecane wpisy

Komentarze
boopoland
2010/07/25 15:15:51
hmm, to podobno nie jest parodia. Zwłaszcza, że Moore swoich Krwiopijców stworzył przed Meyer, którą rzekomo miałby parodiowac. On wydał w 1995, ona 10 lat później. nie mógł chyba parodiowac nieznanego.
"Książki o wampirach są często bardzo podobne, dlatego te 'bestie' kojarzymy (..)lśniącymi twarzami, świecącymi ciałami(...)." poza Meyer u kogoś jeszcze były lśniące i świecące? jeśli tak to proszę o oświecenie ;).
Zgadzam się z jednym - Cesarz był rewelacyjny.
Poza tym, książka wg mnie przeciętna.
pzdr
-
hiliko
2010/07/25 16:11:55
Ale Boo, ja nie napisałam, że Moore parodiuje Meyer. Musiałaś mnie źle zrozumieć :). A te lśniące i świecące to tak napisałam, to akurat mi się z Meyer skojarzyło :p. A odebrałam tę książkę jako lekko parodyjną i napisałam to w mojej recenzji :].
Hehe, Cesarz był the best :p
Pozdrawiam.
-
boopoland
2010/07/25 17:41:14
wybacz, najwyraźniej uznałam nawiązania do Meyer za pewną implikację. ;)
książka ma w sobie coś prześmiewczego, zdecydowanie :).
-
hiliko
2010/07/25 17:43:49
Boo, e tam. :)
Zdecydowanie :p